Partnerem strony jest:

Oponeo.pl

Łańcuchy śniegowe w praktyce


Łańcuchy śniegowe w praktyce

Zimowa jazda samochodem często dostarcza mnóstwa wrażeń a wyjazdy w górskie tereny to prawdziwa frajda dla niejednego kierowcy. Często jednak podróżując po zaśnieżonych drogach o znacznym zróżnicowaniu terenu dochodzi do sytuacji, gdy najlepsze nawet opony zimowe nagle przestają spełniać swą funkcję. Nie ma przyczepności, nie ma jazdy. W takiej sytuacji z odsieczą przychodzą łańcuchy śniegowe.


Wartość łańcuchów śniegowych docenił każdy, kto zimową porą podróżował po górskich trasach. Już na początku ubiegłego wieku, wraz z postępem motoryzacji, jazda po zaśnieżonych drogach sprawiała niemało kłopotów. Problem ten dostrzegł amerykański konstruktor Harry D. Weed i 23 sierpnia 1904 roku opatentował łańcuchy przeznaczone do montowania na koła.

Przyczepność ponad wszystko

Chyba w żadnych innych warunkach przyczepność nie odgrywa tak dużej roli jak podczas jazdy po zaśnieżonych czy oblodzonych trasach. Rola przyczepności przekłada się na największą zaletę używania łańcuchów śniegowych. Podczas stromych podjazdów czy zjazdów łańcuchy świetnie pozwalają utrzymać pojazd w torze jazdy, wielokrotnie zmniejszając ryzyko wypadku.

Zamontowane na koła pośrednio wpływają na prędkość pojazdu. Najczęściej producenci zalecają, by samochodem uzbrojonym w łańcuchy nie przekraczać prędkości 50 km/h. Zachowawcza jazda kierowców zwiększa koncentrację i podnosi poziom nieocenionego bezpieczeństwa.

Jazda samochodem z zamontowanymi łańcuchami wymaga znacznie więcej od kierowcy, co niektórzy uważają za wadę. Oprócz kontrolowania prędkości należy unikać mocnego hamowania i dynamicznego wciskania pedału gazu. Kierowca powinien również co kilka kilometrów sprawdzać stan oraz napięcie łańcuchów wokół koła. Zluzowanie czy zerwanie łańcucha może oznaczać trwałe szkody dla auta lub innych użytkowników drogi. Jeśli samochód wyposażony jest w felgi aluminiowe należy zwrócić uwagę czy łańcuch nie ma bezpośredniego kontaktu z obręczą, niepotrzebnie ją uszkadzając.

Montujemy, demontujemy

W Polsce obowiązek używania łańcuchów śnieżnych regulowany jest znakiem nakazu C-18. Znak ten informuje, że kierujący pojazdem zobowiązany jest do jazdy z założonymi łańcuchami przynajmniej na osi napędowej. Trzeba jednak pamiętać, że gdy poruszamy się samochodem z napędem na tylną oś, warto zamontować łańcuchy również z przodu, by zapewnić dobre trzymanie auta w zakrętach. Zakup zawsze dostosowujemy do rozmiaru opon, na których będziemy poruszać się zimą.

Podstawowym błędem jaki robią kierowcy po zakupie łańcuchów śnieżnych, jest brak spokojnego wypróbowania montażu łańcuchów w normalnych warunkach. Niestety na górskich trasach częstym widokiem są kierowcy, którzy utknęli na podjazdach i w stresujących oraz niebezpiecznych warunkach uczą się montować zakupiony towar. Zawsze należy zatem pamiętać, by uzbrajać auto w łańcuchy na równym terenie lub w przeznaczonych do tego zatoczkach. Po przejechaniu kilkunastu metrów zaleca się sprawdzenie, czy łańcuch prawidłowo oplata koło a jego naciąg jest wystarczający.

Jazda z łańcuchami na kołach wymaga wspominanej już cierpliwości. Oznacza to, że zakładamy łańcuchy na zaśnieżonej lub oblodzonej drodze a demontujemy je zawsze wtedy, gdy przed nami rozpościera się długi pas suchej nawierzchni. W innym wypadku możemy ryzykować uszkodzenie opony oraz nawierzchni za co w wielu krajach może zostać nałożony na nas mandat karny.

Rynek łańcuchów śnieżnych mocno się rozwija, dzięki czemu dla wielu dostępne są najróżniejsze systemy ich montowania. Łańcuchy z systemem najazdowym, do niedawna tak bardzo popularne, wypierane są przez bardziej praktyczne zastosowania. Bardzo szerokim zainteresowaniem cieszą się również systemy, które wymagają od kierowcy niewielkiego nakładu pracy w niesprzyjających warunkach. Zarówno w Polsce jak i za granicą, mimo większej ceny, popularne są systemy łańcuchowe, charakteryzujące się montażem od zewnętrznej strony koła. Dzięki temu kierowca chociażby w drodze na urlop nie musi wkładać rąk głęboko w nadkole często brudne od pośniegowego błota. Do firm przodujących w tego typu zastosowaniach mocno przoduje szwajcarski system „Spikes Spider” oraz niemiecki producent łańcuchów „RUD”. Wcześniejszego montażu wymaga jedynie specjalny adapter mocowany przy śrubach, do którego w prosty już sposób montujemy łańcuch.
Bardzo często również w sprzedaży spotkać możemy bardzo lekkie i poręczne łańcuchy wykonane z tworzyw sztucznych.

Jakie rozwiązanie najlepsze?

Na to pytanie bardzo ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć. Jedni cenią sobie praktyczność i czystość montażu, dla innych natomiast główną rolę odgrywa cena.
Niemiecki ADAC postanowił w typowy dla siebie sposób mocno przetestować dostępne na rynku łańcuchy śniegowe oraz ich najróżniejsze zastosowania. Testom poddano 7 stalowych łańcuchów śnieżnych oraz trzy wspomagające trakcję rozwiązania z materiałów sztucznych. Wszystkie z ocenianych rozwiązań są bardzo popularne i szeroko dostępne na zachodnim jak i polskim rynku.

Zdecydowanym zwycięzcą testu były stalowe łańcuchy Thule CL-10. Świetnie sprawdzały się na śniegu, lodzie a praktyczny montaż oraz demontaż tylko przypieczętował zwycięstwo.
Na dalszych miejscach uplasował się Pewag Sportmatik, RUD-compact easy2go plus, RUD-matic Kantenspur oraz Ottinger Maxi GS. Z wymienionych marek na polskim rynku dostępne są tylko łańcuchy marki Pewag.

W rozwiązaniach z tworzyw sztucznych znaleziona dwa podstawowe punkty krytyki. Po pierwsze na nawierzchni w stu procentach pokrytej lodem łańcuchy z tworzywa charakteryzowały się bardzo słabą przyczepnością. Drugą kwestią przemawiającą na niekorzyść tego systemu była ich żywotność. Po przejechaniu 16 kilometrów po powierzchni pokrytej betonem łańcuchy nadawały się do wyrzucenia. Każdy kierowca sam zobowiązany jest do zadbania o jak najlepszą przyczepność dla samochodu ale fachowcy jednoznacznie zachęcają, by swe auto najlepiej trzymać na stalowym łańcuchu.